2018-11-17     Grzegorza, Salomei, Walerii     "Tylko łacząc się, odnajdujemy to, co nas dzieli". Stanisław Ignacy Witkiewicz    


Z przymrużeniem oka o lekturach szkolnych!

Dział dla dzieci i młodzieży zaprasza po lektury szkolne i nie tylko.

Jest tyle rzeczy do zrobienia. Czytanie fantastycznych młodzieżówek czy komiksów, wyjście do kina czy granie w bilard na telefonie, błagam Was, czy jest coś lepszego? Na pewno czytanie lektury szkolnej nie jest lepszą opcją. Po co mamy się wciągnąć w jakąś rozlazłą historię, która nic nie wniesie do naszego życia? Nauczyciele nie mają litości, podstawa programowa nie ma litości... Niszczą nam życie, wszyscy. Ta za gruba, ta za cienka. Dramat? Dajcie spokój, wolę prozę. Dwieście stron historii pisanej ciągiem? Ludzie, miejcie litość, dajcie krótki wiersz. Pan Tadeusz za stary dla Zosi, Raskolnikow to ciepłe kluchy,  Kordian głupi, Makbet dziwaczny. Mickiewicz czy Słowacki? Cóż, żaden. Po co mamy ich znać, skoro możemy czytać książki Victorii Aveyard albo E.L. James? Na co nam znajomość twórczości romantycznej albo tej
 z dwudziestolecia wojennego? Po co zaprzątać sobie głowę historią, przecież to było, to nie ma już znaczenia?! Nuda, nuda i jeszcze raz: NUDA.

Kiedy słyszymy podobne opinie młodych ludzi na temat lektur szkolnych czy klasyków literatury, to mocno zastanawiamy się nad tym, w czym tkwi problem. Czy rzeczywiście listy lektur są fatalnie dobrane, czy odstrasza już sama etykieta ‘lektury’? Wiemy, że również i my mamy swoje na sumieniu odnośnie niektórych pozycji, które należało poznać w szkole. Tę za późno przeczytaliśmy, tej nie przeczytaliśmy wcale, a z tego sprawdzianu dostaliśmy jedynkę, za brak znajomości koloru spódnicy Jagienki. Zdajemy sobie również sprawę, że gdyby nie książki podsuwane nam przy okazji pożyczania lektury, przez uśmiechniętą panią  bibliotekarkę, to kanon lektur z pewnością sprawiłyby, że literaturę darzylibyśmy taką miłością, jak listopadowy katar. Na szczęście w którymś momencie trafiamy  na Tomka na tropie Yeti czy Buszującego w zbożu i nagle okazuje się, że książki mogą być jednocześnie interesujące i mądre.

Pomimo wszystko, jesteśmy przekonani, że lektury szkolne są ważne i powinno się je czytać. Zgadzamy się - nie wszystkie pozycje  są dobrze dobrane do wieku uczniów. Niektóre tematy poruszane w nich są nieaktualne, a język często niezrozumiały dla współczesnej młodzieży. Uwierzcie, nam również nie wszystkie lektur się podobają. Zwracamy się jednak
z gorącym apelem, zwłaszcza do młodzieży, by dać tym książkom szansę i nie patrzeć na nie przez pryzmat listy lektur szkolnych. Skąd możemy  wiedzieć, że dana lektura szkolna jest słaba, skoro jej nie przeczytamy? Mocno wierzymy, że lektury zostały z jakiegoś powodu wybrane. Jedne lepiej, inne gorzej, ale trzeba przyznać, że większość z nich miała znaczenie dla naszej historii, czy chociażby wpłynęła na obraz literatury współczesnej. Chyba nie bez powodu, zostały uznane za kanon, który należy poznać, prędzej czy później? Jak myślicie?

Autor: KS-L